thumbnail last month listopad

Last month – listopad

O, łał.

Przede mną ostatnie dwa dni listopada – a w listopadzie jak wszyscy wiemy jest szaro, buro i ponuro. I mokro. I zimno w sumie też. Niemniej odkąd zmieniłam pracę na własną działalność i po naprawdę dużej ilości terapeutycznej harówki, potrafię doceniać nie tylko słoneczne i pachnące łąką miesiące. Choć w tym roku było to utrudnione. Miałam różne problemy ze zdrowiem, pochłonęły mnie też sprawy moich przyjaciół, którzy przechodzili ciężki czas. I jakoś w tym wszystkim bywało po prostu do kitu. Widzę w tym lekcję, choć nie wszystko musi być lekcją. Widzę, że potrafię odpuścić, zapłakać nad sobą kiedy to koniecznie, zadbać o siebie i się zregenerować.

Jednak dzisiaj, dokładnie w tej chwili, myślę o czymś zupełnie innym. Zaczęłam ten wpis od słów „o, łał”, wiecie dlaczego? Dlatego, że wzrusza mnie do cna fakt, że robię coś, o czym marzyłam jako mała dziewczynka. Pisanie i tworzenie było zawsze bliskie mojemu sercu. A teraz sobie siedzę przy biurku, klawisze klawiatury stukają w kojącym rytmie, w tle plumka delikatna muzyka i mimo że za oknem siąpi deszcz, czuję, że spełniam marzenia.

Co za wariaci piszą bloga w 2024 roku? Nie wiem. Lecz szalone serce Natalii z 2011 roku, gdy photoblog był moim ulubionym środkiem wyrazu artystycznego, z radości zrobiło właśnie potrójne salto z półobrotem. A ja, Natalia lat 31, uroniłam sobie łezkę wzruszenia.

Zapraszam Was do tej podróży.  

listopadowy las z kokosem

Leśne wyprawy to stały element mojej weekendowej rutyny. Jestem w lesie prawie w każdy weekend roku. Tutaj udało się dorwać tak cenne promienie słońca i jedne z ostatnich grzybów.

książka i pies

Podczas półrocznego zwolnienia lekarskiego odkryłam na nowo czytanie. W tym roku na liczniku mam już ponad sto książek, a romantyczne fantasy (romantasy) to mój ulubiony rodzaj rozluźniania mózgownicy.

kadry z pracowni
mak w pracowni obraz

Znacie to internetowe powiedzenie „są we mnie dwa wilki”? Więc w listopadzie są we mnie dwa wilki: jeden brodzi w granatach, kolorach nocnego nieba, myśli o przemijaniu, drugi z kolei przypomina sobie, że żyje, malując czerwcowe kwiaty.

listopadowa róża

Niedaleko mojej pracowni uchwyciłam tę listopadową różę.

listopadowy las

Hoa, hoa, hoa season i pierwszy śnieg. Czy Wy uwierzycie w to, że Święta już za pasem? Im jestem starsza, tym szybciej leci czas.

nauka i sesje coachingowe

Już z końcówką października ruszyłam z Wami z sesjami coachingowymi. Spotykamy się zarówno online, jak i stacjonarnie. Czas nauki jeszcze jednak nie minął. 20 grudnia mam ostatni egzamin. Trzymajcie za mnie kciuki!

nat liszewska w pracowni

Wiecie, że te martensy upolowałam na Vinted za 5 dyszek? Początkowo wzięłam je jako buty do pracowni, ale tak mi się spodobały, że noszę je również na co dzień.

Mam nadzieję, że grudzień będzie dla Was dobry. Obyście mieli siłę skupić się na tym, co jest dla Was naprawdę ważne. Tym samym pozostaje mi tylko życzyć Wam Wesołych Świąt (albo Wesołych Prezentów :)).

Bądźcie dla siebie dobrzy.
Bądźcie dla siebie wyrozumiali.

Ściskam,

N.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *